Lotnisko, kontrola celna i płaski świat

Koszmar. Byłem na lotnisku. Wydaje mi się, że wylatywałem z Izraela. Celnik był Żydem. Drobiazgowa kontrola pasażerów. Mnie także. Prześwietlali, mierzyli, ważyli, Kazali jeść jakieś preparaty (to było brązowe, jakby taki błonnik ze sklepu wymieszany z wodą) – ale co dziwne, smaczne to było. Delikatnie słodkie. Badali potem poziom cukru. Jakiś człowiek głośno protestował. Że on się nie zgadza na takie traktowanie. My jednak przeszliśmy dalej. Jak się okazało ja PRZYLECIAŁEM! Wyszedłem na ulicę i tu znów szok. Świat był płaski. Jak kartka papieru. Tylko w niektórych miejscach był kolorowy. Ruch na ulicach. Samochody. W pewnej chwili ktoś do kogoś strzela. Nagle widzę, że to ja strzelam. Dziwny pistolet, musiałem długo przytrzymać spust żeby padł strzał. Wyleciał czerwony lub niebieski pocisk. Trafił w mężczyznę. Ciężko opisać efekt gdy go trafiło, ale wyglądało to jakby zdejmować kożuch z mleka. Łapie się za środek i wyciągając do góry on układa się w specyficzny sposób, zaginając wokół tego środka. Tak samo było z tym człowiekiem. Dostał w splot słoneczny , przewracając się cały był właśnie jak kożuch. Od splotu jako środka. Przewrócił się i zniknął. Sen jeszcze trwał, ale nie pamiętam więcej.

Jedna myśl do “Lotnisko, kontrola celna i płaski świat”

  1. Cześć Kahuna tu viki, oświeciło mnie z tymi warsztatami przemiany. organizuje je Jan Szeliga-może dałbyś się namówić na te warsztaty? Ja jadę na 3 dni-czwartek, piatek sobota od 23.08 do 25.08. Koszt 300zł bo to są wybrane dni…Daj znać na maila jak się namyślisz ok? Do diad komunikacyjnych nie mam pary ;/ Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.