Spotkanie po 30 latach, Bóg i Szaman

Dość niezwykły sen. Całość działa się właściwie w jednym miejscu, bliżej nieokreślonym. Jakieś mieszkanie, jakieś miasto. Spotkałem się z dawnym znajomym, z lat ’80. Co prawda nie był sobą fizycznie we śnie, miał ciało kogoś innego, ale to nie jest ważne. Chodzi o rozmowę. Wspominaliśmy stare czasy, ja mówiłem o tym co jest teraz. O swoich sukcesach. Nagle padło pytanie z jego strony: a czy myślałeś kiedyś o Bogu? Zaskoczony trochę, odparłem najdyplomatyczniej jak umiałem, że to dość wrażliwy temat, ja mam swoje poglądy, ale nie chodzę, nie namawiam i nie rozpowiadam. Nie chciałbym Cię urazić, bo domyślam się jakie Ty masz poglądy. Wróćmy jednak do naszych starych fajnych czasów. Niestety nie dał się przekonać i wciąż drążył temat. Odpowiedziałem więc, że Boga nie ma, a ja sam jestem Szamanem. Nasze wizje świata mocno się różnią ale nie chcę, aby to przeszkodziło temu, co mamy wspólne. Wyczułem jednak spory mur niechęci, który pojawił się po mojej deklaracji. Próbowałem znów zmienić temat. On jednak trwał w swoim. Nastąpiła wymiana zdań. Powiedziałem, że to nie jest fair, że nie ma otwartego umysłu. Nie musi się zgadzać ze mną, ale jak każdy, również on, mam prawo do własnego postrzegania wszystkiego. Chodziłem dość długo za nim, starając się rozmawiać. Niestety, jak grochem o ścianę. Wyszedłem więc z mieszkania, rozglądając się po okolicy. To były ruiny jakiegoś starego/starożytnego miasta. Większość murów była śnieżnobiała. Widziałem jeszcze młodych ludzi, który chyba wynajmowali pokój w jednym w budynków. Żeby się tam dostać skakali na rowerach poprzez fosę (wysokość na oko – z 10 metrów przepaści). Most był zawalony. Wybijali się z pozostałości po jednej stronie i wskakiwali na pozostałość po drugiej stronie.

Nowoczesny rower

Bardzo ciekawy sen. Byłem w nieznanym miejscu, obok lotniska. Zauważyłem ubranego w czarno-żółty kostium rowerzystę. Rower był rodem z XXII a może nawet z XXIII wieku 🙂 Niesamowity kształt. Zmieniająca się forma podczas jazdy która nie tyle ułatwiała rowerzyście jazdę, co optymalnie wykorzystywała wysiłek wkładany w jazdę. Koła, układ kierownicy, a nawet wielkość roweru zmieniały się w czasie rzeczywistym. Udało mi się spotkać właściciela tego roweru. Zachwycony jego wynalazkiem zapytałem gdzie można kupić jego rower. Odpowiedział, że to prototyp i na ten moment nie da się go kupić. To jedyny egzemplarz na świecie. Powiedział, że ma otwarty projekt na kickstarterze. Tam mogę próbować zamówić taki rower, jeśli kickstarter i zbiórka na produkcję zakończy się sukcesem. Wziąłem od niego adres i poszedłem dalej.