Białe niedźwiedzie – wysyp snów

Dzisiejszej nocy miałem ich ponad 10. Wszystkie krótkie, zupełnie pewnie bez znaczenia (np. myłem nogi, dzwoniła do mnie córka itd) Ale ten ostatni był bardzo ciekawy. Ogromna łąka, aż po horyzont. Pięknie zielona. Idę niby sam, ale czuję czyjąś obecność. Nagle parę metrów przede mną dwa ogromne białe niedźwiedzie. Dosyć agresywne. Uciekam przed nimi ale co widzę… Moja suczka, która biegnie mi na pomoc. Mój biały alaskan, jak w poprzednim śnie o niedźwiedziach w ogniu chce mi pomóc. Okazało się jednak, że ten drugi byt, którego nie widzę sugeruje, żebym z kieszeni wyjął jedzenie i rzucił niedźwiedziom. Faktycznie, w kieszeni miałem jakieś kostki z mięsa, jakby suszonego. Zacząłem im rzucać i agresja zamieniła się w powiedzmy, zdystansowaną przyjaźń 🙂 Ja przestałem uciekać, niedźwiedzie szły z przodu, ja w środku a moja suczka zamykała pochód. Zniknął też ten byt, który doradzał co zrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.