Samolot i robaczywe jabłko

Leciałem gdzieś samolotem. Start był dziwny. Samolot miał jakby szklaną podłogę. Był dosyć mały w środku. Startował z pasa który był bardzo stromy. Kołował jakiś czas normalnie a potem dziobem w dół i z tej pozycji się wznosił. Ciekawe rozwiązanie. Gdy już wzbił się w powietrze zaczął obracać się do góry nogami, albo bardzo w lewo lub prawo. Ale nie było to z powodu awarii a świadome działanie pilota bo mieliśmy lecieć konkretnym korytarzem powietrznym. Nie czułem strachu (normalnie panicznie boję się latać choć muszę). Widziałem koła samolotu, podwozie całe, luki bagażowe. W pewnej chwili wyjąłem jabłko. Ugryzłem ale w środku okazało się być gniazdo jakichś owadów. Jeden nawet wyszedł ze środka. Zdziwiłem się, bo na zewnątrz wyglądało normalnie. Tu nastąpiła dziwna sprawa. Wydaje mi się, że bagaże wyleciały ze schowków, ludzie też jakoś dziwnie się zachowywali a ja zajęty byłem wyłącznie jabłkiem i robakami. Robaki nie były typowe jabłkowe. To był taki długi jakby żuczek, z długimi czułkami, brązowy, opancerzony. Całkiem przyjazny :)))

zamieścił/a: kahuna
07-10-2011

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.