winda

znowu winda. ale troszkę inaczej niż zawsze. byłem totalnie sam (zawsze byli tam ludzie, którzy przeszkadzali mi wysiąść z windy). wsiadłem do rozklekotanej windy (były takie kiedyś, z dodatkowymi drzwimi drewnianymi od środka… dwuskrzydłowe) wcisnąłem swoje piętro i oczywiście nie zatrzymała się tam gdzie chciałem. pojechała dalej, przyspieszając w górę. wciskałem stop, inne piętra i nic. jechała dalej. zadzwoniłem po pomoc (w nowych windach jest komórka która łączy ze służbami technicznymi) zgłosiła się pani i mówi, że mam wysłac faks w tej sprawie. na co ja, używając słów powszechnie uważanych za brzydkie odparłem : ku*** z windy mam ten faks wysłać? gdy winda dojechała do samej góry zaczęła niebezpiecznie opadać, coraz szybciej i szybciej.. bardzo się bałem.. i na szczęście się obudziłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.