Agent z przeszłości

odprowadzałem na lotnisko koleżankę. usiadłem z nią w samolocie. chwilę rozmawialiśmy. poproszono wszystkich bez biletów o opuszczenie samolotu bo będzie startował. wyszedłem i parę kroków za samolotem zostałem zatrzymany. Odprowadzono mnie do pustego pokoju. jedynymi meblami był stół i dwa krzesła. przesłuchiwał mnie facet około 50 letni. zarzucał mi że jestem szpiegiem. że nie wywiązałem się z zadań które miałem dla niego wykonać. ja się wypierałem i wciąż mówiłem że to pomyłka.  nie jestem żadnym agentem. jestem zwykłym informatykiem. w pewnym momencie wstałem i wyszedłem ze słowami "mam tego dość, to jakaś farsa". szedłem korytarzem w kierunku holu lotniska. słyszałem w megafonach że ogłaszają alarm (ale język był dla mnie obco brzmiący). wśród strażników widziałem poruszenie i wypatrywanie mnie. wiedziałem, że jeśli uda mi się dojść do otwartej i niechronionej bramki wszystko będzie dobrze. i udało się. wyszedłem na teren przed lotniskiem. zacząłem biec. chyba mnie gonili. dobiegłem do opuszczonej fabryki, spotkałem ludzi którzy też się chyba ukrywali. miałem przy sobie swoje akta. nie czytałem ich ale bardzo chciałem je spalić był kłopot z rozpaleniem ognia. zapalałem go od ledwo tlącego się drewienka, wciąż dmuchałem aby pojawił się ogień. udało się. akta spłonęły. potem znalazłem się na ulicy niedaleko lotniska. był ze mną jakiś mężczyzna. nie wiem skąd ale miałem przy sobie walizkę. otworzyłem ją i ze zdumieniem odkryłem, że to jest zawartość która mogła potwierdzać słowa przesłuchującego. były tam pieniądze z różnych krajów, paragony zakupu, jakieś dokumenty. ale wszystko było z lat ’60 XX wieku. wtedy odniosłem wrażenie, że przeniosłem się w czasie do przyszłości. że miałem coś wykonać w tych latach ’60 ale coś poszło nie tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.