Kurort, pies i ogromne okno

Byłem w jakimś kurorcie w stylu PRL. Zaniedbany, brudny. Dostałem ogromny pokój z ogromnym oknem. Był już ciemny wieczór, kładłem się spać gdy to ogromne okno runęło na łóżko. Nic mi się nie stało. Udało mi się je złapać. Zawołałem obsługę. Dowiedziałem się, ze za lepszy pokój muszę więcej zapłacić. Byłem tam z jakąś kobietą. Zdecydowaliśmy się na zmianę kurortu. Miałem mimo to zabrać ją z jakiegoś podwórka. Jechałem autem, ale zaczął mnie gonić pies. Strasznie szczekał. Przyspieszyłem i jakbym go zgubił. Wtedy zobaczyłem kobietę po którą jechałem. Ona też mnie zauważyła. Podbiegła do auta, potknęła się ale nie upadła. Otworzyła drzwi i w tym momencie ten pies wskoczył do środka. Usiadł mi na kolanach, mnie sparaliżowało ze strachu. Miałem jego kufę 2 cm od swojej twarzy. Pies nie był agresywny, ale ja ze strachu nie mogłem się ruszyć. Nie wiem czy kobieta wsiadła do auta. Pamiętam tylko otwarte drzwi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.