Zen-bez-zen

Ja już tam byłem 🙂 Dziś w nocy. Podejrzewam, że akurat ten sen, to zwykła “reisefieber” przed piątkiem, ale było ciekawie.
Dojechałem do miejsca spotkania (dziwne jest to, że na ogół w snach jestem już w konkretnym miejscu. Tym razem było inaczej) Przywitali mnie ludzie którzy już tam byli. Był także gospodarz spotkania, Wojciech Jóźwiak. Usiedliśmy wszyscy w izbie. O czymś rozmawialiśmy. Jeden z mężczyzn częstował białymi miętowymi pastylkami, które wyjmował z kieszeni koszuli (bardzo kolorowej koszuli) i podawał je ręką. Wojtek wziął, choć zdziwiony formą poczęstunku, ale do ust włożył tę pastylkę łyżeczką od herbaty. Potem było zwiedzanie domu. Przeszliśmy przez jakby część wspólną zagrody i domu. Stały tam stare przedmioty do użytku na roli. Wszystko było bardzo stare, ściany drewniane, bardzo ciemne drewno. Gdy wróciliśmy zauważyłem drzwi. Tu nie mam pewności, ale ktoś (być może Wojtek) odwodził nas od wejścia w te drzwi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *