Monitoring i omdlenie

Byłem w biurze. Przyjechał informatyk mojego klienta z Niemiec (w realnym świecie ja u niego pracuję). On ni w ząb po angielsku, ja po niemiecku też nie bardzo. Byli też ludzie z biura w Polsce. Informatyk przyjechał coś zainstalować w komputerze właściciela firmy. Chciałem się dowiedzieć co to. Po chwili ktoś przetłumaczył, że to jakiś zaawansowany system monitoringu pojazdów. Z zaciekawieniem patrzyłem na to, co się instaluje. Nagle sekretarka zemdlała. Osunęła się na skórzanej sofie. Podbiegłem do niej i zacząłem ją cucić. Była zimna i spocona. Leciała przez ręce. Wiem, że nie była martwa, tylko totalnie bez świadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.