Podsłuchane rozmowy kolejna odsłona

Szedłem ulicą. W oknie zobaczyłem mężczyznę. Poznał mnie. Natychmiast zadzwonił do swojej żony. Była w pracy. Z ulicy słyszałem ich rozmowę. Zapytał znów o mnie. Ona jak zawsze powiedziała, że nic się nie dzieje. Że może być spokojny. Odłożył słuchawkę i zadzwonił do mnie. Nie byłem miły dla niego. Powiedziałem mu prawdę, że coś łączy mnie z jego żoną. Powiedział mi, że się domyślał. Potem zaczął płakać, krzycząc: Anja, Ania, Aniija… Coś takiego. Zacząłem uciekać w dziwne tunele. Było totalnie ciemno. Ciemność absolutna. Mogłem się ukryć przed nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.