sen piąty w kolejności śnienia z dawnych lat

nie ma świata. jest tylko woda. wzburzona, granatowo białe fale rozbijające się o siebie. niebo zachmurzone, sino-różowe, miejscami szaro-białe. jestem sam… choć nie do końca. jest też ON. ON to niesprecyzowany byt który właśnie zaprosił mnie żebym oglądał stworzenie świata. dokładnie tak jak czytacie. stworzenie świata. nie widzę go ale wiem że jestem tuż za nim. latamy nad wodą, ale fale nas nie dotykają. nie widziałem nic gdy tworzył, ale byłem tam gdy to się działo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.