szpital

trafiłem do szpitala w Krakowie. znam ten szpital bo byłem tam wielokrotnie, na szczęście nie jako pacjent. ale we śnie owszem. czekam w kolejce na przyjęcie. idę z pielęgniarką do holu w stronę wind. lekarz podszedł do jednej z nich (na podłodze były duże kwadraty z blachy kwasoodpornej) stanął na tym kwadracie przy drzwiach windy. zapytał z uśmiechem pielęgniarki "ciekawe co by było, gdybym wskoczył na dach windy a nie do środka"… w tym momencie ten duży kwadrat ruszył w górę razem z lekarzem, bo to okazało się windą. lekarz z przerażeniem jęknął ale nie zdąrzył zeskoczyć. ale ani ja ani pielęgniarka nie zareagowaliśmy, nikogo nie powiadomiliśmy. co jakiś czas chodziłem patrzeć do holu czy jest lekarz. niestety nie było go. w pewnym momencie ze środkowej windy (ale już prawdziwej, za automatycznymi drzwiami) zza drzwi zaczął wydobywać się szary dym, jakby coś się paliło. przyszedł pan konserwator i zaczęła się akcja gaszenia… o lekarzu ani słowa…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.