Rosyjski Szaman i niedźwiedź

Przedziwna zbitka snów którą miałem dziś w nocy. Do tego jeszcze dzisiejsza karta sesji – “Rycerz Mieczy”.
Początek to scena z moim psem (biały alaskan malamute). Akela często jest gościem w moich snach. Idziemy jakąś wiejską drogą, kilka chat w okolicy. Jest dosyć późno, raczej wczesny wieczór. Panuje półmrok. Stoję obok chaty, od Akeli dzieli mnie pas krzaków i jakiś rów melioracyjny. Akela dziwnie się zachowuje. Ziemia pod nią także. Jest sprężysta. Jakby batut. Krzyczę do niej, żeby przestała, tam jest coś złego. Wtedy z drugiej strony krzaków pojawia się ogromny niedźwiedź. Brązowy (kiedyś miałem sen również z Akelą o niedźwiedziach w ogniu). Krzyczę do niej, żeby przyszła do mnie, uciekamy razem asfaltową drogą. Niedźwiedź nas goni. Jest pusto i cicho. Dobiegamy do innej chaty, wbiegamy do środka. Spotykam mężczyznę. Mówi, że jest Rosyjskim Szamanem i chce się przekonać, czy jest coś we mnie wartego uwagi. Czy mam moc. Każe mi usiąść na krześle, przypina mnie pasami. Chwilę rozmawiamy, ja opowiadam mu, że mam wschodnie korzenie (w rzeczywistości – babcia była Rosjanką z Kaukazu, a dziadek wprost z Ukrainy), ale niestety nie mówię po rosyjsku ni w ząb. On na to, że to nie ma teraz znaczenia. Zaczął coś mówić, a na mojej skórze zaczęły się pojawiać czerwone linie, znaki, grube, jakby od okrągłego pędzla. Niedźwiedź wciąż był za oknem, ale nie chciał wejść. Jego pogoń za mną, teraz gdy piszę te słowa, wydaje mi się celowym działaniem, żeby mnie zagonić do tej chaty.
Kolejna scena to jakieś spotkanie. Młodzi ludzie. Jakby przygotowania do imprezy. Nagle ogromne poruszenie. Jakich chłopak został ugodzony nożem. W prawy bok. Tuż pod żebrami rana tak duża, że można było włożyć dłoń. Ktoś zadzwonił po policję. Pamiętam jeszcze dużo wody. Jakby rzeka. Bardzo szybki nurt, brudna, jak kawa z mlekiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.