Popełnienie czynu zabronionego prowadzi do wyzwolenia

Bardzo dziwny sen. Szedłem ulicą w swoim mieście. Nagle podjechało do mnie auto z oficerami BOR-u. Zacząłem uciekać i strzelać do nich. Byłem jednocześnie strzelającym i kulą, a także obserwatorem lotu pocisku. Widziałem jak pocisk wbija się w ciało, widziałem krople krwi bryzgające w trakcie. Wszystko w bardzo zwolnionym tempie. Jak w filmach z ultraszybkich kamer. Potem uciekałem. Zabiłem ich wszystkich i się poddałem. Trafiłem przed sąd. Sędzią była znana mi kobieta z realnego świata. Rozmawiała z moim adwokatem (też prawdziwym) i pouczała go (!) jak ma mnie bronić. Wskazywała, co przemawia za tym, że nie ma w tym mojej winy. Wypuścili mnie, choć wciąż ciążyła na mnie możliwość pójścia do więzienia. Nie bałem się jednak. Starałem się zabezpieczyć moją rodzinę. Umówiłem się z młodszym bratem co do dostępu do konta bankowego, wystawiania faktur. Potem pojawiła się kobieta. Znam ją również z realnego świata. Powiedziała, że ona też pragnie się wyzwolić. Miała ze sobą bagietkę. W środku były długie i ostre wykałaczki. Wiedziałem co chciała zrobić. Samookaleczenie lub samobójstwo – to też czyn zabroniony. Ona chciała się wyzwolić. W następnej chwili znalazłem się na komisariacie. Próbowałem otrzymać zaświadczenie, że to, co się stało, to nie moja wina. Niestety, nie umiałem sprecyzować o co mi dokładnie chodzi. Zrezygnowałem i po prostu wyszedłem. Obudziłem się, mówiąc: “Popełnienie czynu zabronionego prowadzi do wyzwolenia.”

Igła w podniebieniu

Sen był bardzo krótki i bardzo nieprzyjemny. Byłem po posiłku. Coś, jak to bywa czasem po jedzeniu, przeszkadzało mi między zębami. Popchnąłem językiem od górnego podniebienia to coś… Koszmar – przez dziąsło, nad górnymi jedynkami, wyszła IGŁA!!! Taka zwyczajna do szycia, długa. To było bardzo bolesne, nieprzyjemne. Byłem przerażony.

Rosyjski Szaman i niedźwiedź

Przedziwna zbitka snów którą miałem dziś w nocy. Do tego jeszcze dzisiejsza karta sesji – “Rycerz Mieczy”.
Początek to scena z moim psem (biały alaskan malamute). Akela często jest gościem w moich snach. Idziemy jakąś wiejską drogą, kilka chat w okolicy. Jest dosyć późno, raczej wczesny wieczór. Panuje półmrok. Stoję obok chaty, od Akeli dzieli mnie pas krzaków i jakiś rów melioracyjny. Akela dziwnie się zachowuje. Ziemia pod nią także. Jest sprężysta. Jakby batut. Krzyczę do niej, żeby przestała, tam jest coś złego. Wtedy z drugiej strony krzaków pojawia się ogromny niedźwiedź. Brązowy (kiedyś miałem sen również z Akelą o niedźwiedziach w ogniu). Krzyczę do niej, żeby przyszła do mnie, uciekamy razem asfaltową drogą. Niedźwiedź nas goni. Jest pusto i cicho. Dobiegamy do innej chaty, wbiegamy do środka. Spotykam mężczyznę. Mówi, że jest Rosyjskim Szamanem i chce się przekonać, czy jest coś we mnie wartego uwagi. Czy mam moc. Każe mi usiąść na krześle, przypina mnie pasami. Chwilę rozmawiamy, ja opowiadam mu, że mam wschodnie korzenie (w rzeczywistości – babcia była Rosjanką z Kaukazu, a dziadek wprost z Ukrainy), ale niestety nie mówię po rosyjsku ni w ząb. On na to, że to nie ma teraz znaczenia. Zaczął coś mówić, a na mojej skórze zaczęły się pojawiać czerwone linie, znaki, grube, jakby od okrągłego pędzla. Niedźwiedź wciąż był za oknem, ale nie chciał wejść. Jego pogoń za mną, teraz gdy piszę te słowa, wydaje mi się celowym działaniem, żeby mnie zagonić do tej chaty.
Kolejna scena to jakieś spotkanie. Młodzi ludzie. Jakby przygotowania do imprezy. Nagle ogromne poruszenie. Jakich chłopak został ugodzony nożem. W prawy bok. Tuż pod żebrami rana tak duża, że można było włożyć dłoń. Ktoś zadzwonił po policję. Pamiętam jeszcze dużo wody. Jakby rzeka. Bardzo szybki nurt, brudna, jak kawa z mlekiem.